czwartek, 22 grudnia 2011

Jest i On!

Wymarzony. Wyśniony. Już co najmniej 6 razy o przybycie podejrzewany. Przyszedł w końcu. Wyszedł raczej. W każdym razie pokazał się. No może nie do końca pokazał, a dał się usłyszeć bardziej. Nie ważne! To wszystko nie ważne!

W każdym razie tak oto ogłaszam i dokumentuję z radością wielką, iż w końcu JEST I ON! Ząb! Natowy cudowny ząb! I odkryłam go Ja - mamusia! Nie tata, nie babcia, nie dziadek, pani doktor też nie! Tylko ja własnoręcznie łyżeczką zastukałam i usłyszałam odgłos cudowny o poranku!

Wiem, wiem - kolejne nudy o ząbkowaniu. No tak, bo wygląda na to, że my z całego towarzystwa ostani zębole zaliczyliśmy. Przypomnę i odnotuję, że nasz Nacio pierwszego ząbka dostało w wieku miesięcy dziewięciu i dni do tego dwunastu. . .

A było to tak.
Dni temu jedenaście wyobserwowałam łopaty dwie pod dziąsłem dolnym. Pagórki aż się zrobiły. I tak rosły i rosły z dnia na dzień coraz bardziej. Natulek stał się bardziej przytulaczkowy, jęczący i jęzor wytykający. Jęczenie z serii - "na rączki chcę i nic tego nie zmieni" towarzyszyło nam niemal codziennie, ale z nasileniem zróżnicowanym.
Spanie stało się formalnością jeno - zaliczane po 40 minut 2 drzemki w ciągu dnia. Na spoczynek nocny Syn mój chadzać począł około godziny 23. Ciężko było, ale że nie ma lekko zdążył już wcześniej mamusie swą przyzwyczaić, więc jakoś strasznie tego nie przeżywałam, a na wcześniejszych jazdach  niemowlęctwa nawet cierpliwość chyba wytrenować mi się udało, bo i jakoś nerwy poskramiać się nauczyłam, z czego dumna jestem najbardziej!

Najgorsza była miniona noc. Budzona. Jęczona. Wędrująca po łóżku całym. No, ale rano efekt - cudowny.
Tylko tyle, że pagórki były dwa, a stukało dzisiaj z jednego - lewego. W ciągu dnia płaczki Natasia dopadły powtórne i spać nawet popołudniu nie dawały. Pogoniliśmy je ibupromem i dentinoksem N - polecam jako koło ratunkowe. . . Szuszuniu obudził się z katarem, jednak owoż był chwilowy. Płaczki minęły, więc może i "drugi" już wylazł. . . Okaże się w nocy, ha ha ;-P

Ale co by się nie okazało - damy radę! Bo jesteśmy mocne zawodniki dwa!

9 komentarzy:

  1. gratulacje !! :-)
    Kurcze my takie "nastroje" mamy co dzień a zębów ani widu ani słychu

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej u mnie 3 konkursy specjalnie na gwiazdkę, wpadaj do mnie maila zostawić :*** Całuje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Napiszę krótko: NARESZCIE! Najbardziej wyczekiwany ząbek wśród nas blogowych mam :) Gratuluję i trzymam kciuki po to dopiero początek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no to super! taki ząb to jest coś! Pozdrawiamy serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gratulacje :-) my mamy dwa (7miesięcy)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję ząbka pierwszego:) Ja mam już dość ząbkowania:) Syn mi się całkiem rozregulował od kilku dni...jeść nie chce, spać nie chce, jedyne co chce, to na ręce:) My Mamy - wytrzymamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj, super! Gratulacje! U nas też ciężko, ale faktycznie człowiek się przyzwyczaja - po kolkach ząbkowanie łatwiej udźwignąć

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.