czwartek, 7 czerwca 2012

Ko-kooooo

Najpierw był ta-ta. Potem ba-ba była. Ma-ma na końcu, ale świadoma za to.
Następnie ta-ta poszedł w odstawkę. A Matka usłyszała "nazwę swą" z ust Synulka najukochańszego prosto w kierunku babci wymierzoną. Od taty - babci... Serce matczyne ścisnęło się, skurczyło nerwowo, zatrzęsło i po dwudziestu sekundach wstrzymania znów bić na szczęście poczęło, jednak z żalem nieskrywanym.
Potem ma-ma w odstawkę również odeszła. Tata znów był grany, jednak kierowany zarówno do "imiennika swego", jak i do mamy, dziadka, babci, a nawet cioci.

Od pewnego czasu koko panuje. A raczej ko-kooooo...Cudownie intonowane do tego. Pierwszy raz koko matkę zaskoczyło przy oglądaniu książeczki. Wtedy to Synu paluszkiem swym obślinionym na kota w butach pokazując, ko-ko niezwykle wprawnie wyartykułował. I teraz ko-ko pojawia się często. A to  przez krzaki na podwórku przeskakuje, a to ćwierka na drzewie, a to w domu szczeka. A raczej -ją. Bo przecież ko...ka... mamy dwa. Swoje prywatne.
Dzisiaj na spacerze ko-kooooo rżało nawet, w pobliskiej stadninie. Duuuuuże takie. I trawę wpylało zgrabnie zębyma dużymi.

Od kilku dni natomiast jest i dziii-dziaaa. No i tu już dziii-dziaaa wypowiadana jest z dumą wielką i radością nieskrywaną. A na zapytanie kto jest dzidzią? Synu dumnie "Ja!" odpowiada, palcem na siebie wskazując.
I wcale nie ściemniam! ;-)


23 komentarze:

  1. Super, ale się uśmiałam:) Fajnie że mały rozwija słownictwo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) Cieszy takie gadanie dzieciaków :) Ja niestety nadal czekam na słowo Mama od Fabianka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i spacer na luzaka byc musi:D
    U nas z tym "gadaniem" synowym dokładnie tak samo. Na obecna chwilę wszystko to "dzi-dzi":D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)Spacer jest na luzaka zawsze. Czasami nawet na cwaniaka bywa;-)
      PS. To Twój wpis właśnie mnie zainspirował:-)

      Usuń
  4. hihihi a u nas wszyscy w rodzinie jesteśmy "tata" :)
    za to pokazywanie paluszkiem jest obłędnie rozczulające bo młody pokazuje Stasia, brzuszek, kupe, pępęk i członków rodziny poszczególnych zupełnie celnie, no ale na tą "mamę" to się doczekać nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj coś mi się wydaje, że ogromne zmiany idą. Postęp widać niemal z godziny na godzinę. Momentami mam wrażenie, że o wielu sprawach nie zdajemy sobie jeszcze sprawy, choć "one"już są...

      Usuń
  5. :D
    Pozycja w wózku widzę i mojego synka niegdyś ulubiona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hahaha. mam wrażenie, że ko-kooo to teraz w całej Polsce panuje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, a ja nie pomyślałam nawet...Serio. Taka ze mnie kibicka-ignorantka;-)

      Usuń
  7. ale super ta fota z wózkiem;))))

    poczekaj już pomalutku wychodzą pierwsze słówka a lada chwila będzie gaworzyć i dyskutować po swojemu;)) a nawet pyskować

    ja uwielbiam jak moje dziecko gada;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się tego doczekać. Te pierwsze słówka cudnym głosikiem wygłaszane rozczulają mnie wielce...

      Usuń
  8. Tak, tak... to na Euro takie umiejetnosci zapewne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. duma Mamy musi być przeogromna :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do udziału w naszym foto-konkursie, wystarczy przesłać zdjęcie małego łobuziaka podczas wyczyniania psot :)
    Po więcej szczegółów zapraszam tutaj:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/06/konkurs-na-najlepszego-obuziaka.html

    Z góry przepraszam za spam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może to "ko-ko" to nawiązanie do hymnu euro hihi:) Uroczy ten Twój brzdąc! Mój synuś zaraz skończy 1,5 roczku i coraz więcej słów słyszę z jego małych usteczek:) fajny ten etap:) Pozdrawiam i zapraszam:):)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.