wtorek, 28 sierpnia 2012

Najgorsza obelga.

Już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie pewna refleksja. Nie wiem, być może się mylę. Być może tylko ja tak mam...

Otóż.
Nie ma dla mnie gorszej obelgi, nic bardziej bolesnego, niż krytyka mojego mamowania. Przepraszam - jest. Jeżeli ktoś powie mi wprost, że jestem ZŁĄ MATKĄ. I mam wrażenie, że wszystkie mamy mają podobnie. Że podważanie naszej najważniejszej funkcji - bycia mamą, to newralgiczny punkt każdej z nas.  Jakoś tak nas zaprogramowała natura, że od momentu, gdy pod naszym sercem pojawia się życie, dbamy o nie jak możemy najlepiej. Z całych sił! Potem, gdy dziecię przychodzi na świat, jeszcze mocniej. . .

Chcę dla mojego dziecka wszystkiego, co najlepsze. Chcę za wszelką cenę uchronić Je od zła. Chcę, aby było szczęśliwe i grzeczne. Jednak muszę dbać o mojego maluszka na tylu płaszczyznach, że czasami zaczynam się gubić. Czasami brakuje mi sił. Czasami cierpliwości, mądrości. Wówczas odczuwam okropny żal do samej siebie, że nie staram się na tyle, na ile powinnam. Że nie daję z siebie wystarczająco dużo. Że daję mniej , niż inne mamy potrafią z siebie wykrzesać.

Wówczas zaczynam walkę z samą sobą. Rozmyślam, w jaki sposób mogę te swoje braki udoskonalić. Szukam rad u mądrych mam, sposobów postępowania z maluchem, żeby uniknąć newralgicznych sytuacji. Zaczynam pracować nas sobą, a w duchu liczę, że nikt nie zauważył.

Bo może nikt nie dostrzegł tej mojej irytacji przy dziecku oraz ulgi, z którą oddaję Synka w ręce jego Taty. Może nikt nie dojrzał mojego wywrócenia oczami, gdy maluch nie chce wsiąść do wózka. Może nikt nie usłyszał: "Natan"- podniesionym głosem. No dobra, czasem nawet krzykniętego, gdy Synuś mój słodki po raz setny wyje o coś dzisiejszego dnia ( na przykład tym razem za nic w świecie nie chce oddać kluczyków od samochodu, którymi chciałabym go akurat uruchomić, bo bardzo mi się spieszy). Może...

Ale jeśli w tym momencie ktoś by stwierdził, że jestem beznadziejną mamą, pękłoby mi serce z żalu. A gdyby dodał jeszcze, że krzywdzę swoje dziecko, wówczas... Sama nie wiem. Chyba palnęłabym sobie w łeb.

Dlaczego? No właśnie, przecież ogólnie lubię mądrą krytykę. Uwielbiam się uczyć. Kocham, gdy czasem ktoś w sensowny sposób otworzy mi oczy, pokaże inny punkt widzenia. Ale niestety tak mnie natura zaprogramowała, że w tym przypadku było by mi wyjątkowo ciężko. Tak ciężko, że aż nie do przeżycia.

Myślę, że właśnie dlatego, że jestem świadoma swoich braków na tej płaszczyźnie. Codziennie toczę z nimi walkę. Czasami, gdy bobas ma "gorsze dni"  walka ta jest wyjątkowo trudna. A przecież i bez synkowych humorów  każdego dnia daję z siebie tak dużo. Oddaję siebie.
I absolutnie nie chodzi mi o to, żeby się przechwalać, tylko żeby przekazać Wam, czego się boję.

Najprościej - każdego dnia, każda z nas wkłada tak strasznie dużo siebie w jak najlepsze wychowanie swojego dziecka, że jeśli jeszcze komuś się to nie podoba, lub ktoś to podważa,  to odechciewa się wszystkiego.
A do tego pojawia się jeszcze instynktowna agresja wobec tegoż intruza... ;-P







24 komentarze:

  1. KObito! olej krytykę frustratek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-)Dzięki!Takie konkretne rady to ja lubię;-)

      Usuń
  2. To jeżeli kiedykolwiek od kogokolwiek usłyszysz taką obelgę, zamiast sobie- proponuje,palnąć temu komuś w łeb;)

    Bardzo podoba mi się Twoje podejście, bez lukrowania, prosto i przede wszystkim prawdziwie piszesz o tych wszystkich emocjach, które w nas-Mamach drzemią:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest ktoś kto dzieli ze mną matczyne odczucia, bo czasami mam wrażenie, że to tylko ja tak mam...Zupełnie jak taki alien z kosmosu;-)

      Usuń
  3. I własnie dlatego, że zdajesz sobie sprawę z własnych braków i popełnianych błędów - masz prawo je popełniać. Bo równocześnie trzeba zdawać sobie sprawę ze swoich sukcesów i zalet. :)

    Godnie znoś krytykę, nawet mamowania. Bo nie ma ideałów, a zawsze można się dokształcić w każdej dziedzinie. Analizuj i rozkładaj na czynniki pierwsze te rady, złe wywalaj i wyśmiewaj, a te być może mądre - wcielaj w życie.

    Ja staram sie tak postępować. Nie razi mnie to, jak ktoś krytukuje moje postępowanie, bo każdy ma do tego prawo. Nie raz i nie dwa zmieniłam poglądy bo ktoś mi udowodnił, że nie mam racji. I jeszcze nieraz tak będzie. :)
    MAm gorsze dni, i mam do tego prawo. Ty też, i każdy ma takie prawo.

    Co nie znaczy, że nie jesteśmy najlepszymi mamami dla dzieci :)))))

    Nie stawiaj sobie niemożliwych do spełnienia oczekiwań. Niech Ci nie pęka serce od słów innych ludzi. Jesteś mamą - jestes bohaterką każdego dnia. I tego lepszego, i gorszego, kiedy popełniasz błąd za błędem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za bardzo mądry i pouczający komentarz;-)
      Takie komentarze cenię sobie najbardziej...
      Ściskam!

      Usuń
  4. A wiesz jak interpretuję to pierwsze zdjęcie?
    Ty: kocham Cię najbardziej na świecie, zrobię dla Ciebie wszystko.
    Sunalek: ale mama, o co Ty się martwisz? Przecież to oczywiste, że ROBISZ dla mnie wszystko, nie wariuj. :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. mój "teściu" zawsze mówi ze jestem leń smierdzacy i ze mam lepij zajmowac sie jego wnukiem ;/ gotuje sie we mnie okropnie !!
    ale mam go dosłownie w 4 literach bo najwazniejsze ze narzeczony uwaza ze jestem najlepsza mama dla jego dziecka :)

    a tak nawiasem : jacy wy ładni jesteście !! :) napatrzeć sie nie moge :) i oczywiście plazy, morza - zazdroszcze !!!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za górę komplementów! A teścia współczuję. Ja miałam podobnie, ale odkąd powiedziałam mu o swoich odczuciach i to w sposób mało przyjemny, dogadujemy się znacznie lepiej...

      Usuń
  6. No właśnie - ja wczoraj usłyszałam w przedszkolu, że jeżeli przepiszę Emilkę do młodszej grupy to ją tym skrzywdzę. Siedzi mi to okrutnie w głowie. Podobnie jak słowa położnej w szpitalu gdy zapytałam ją o karmienie dziecka butlą: "myśli pani tylko o swojej wygodzie a nie o dobru dziecka". Takie zarzuty chociaż czasem bezpodstawne to jednak zostają w głowie na bardzo długo...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie przyjmuję jakiejkolwiek krytyki jeśli chodzi o "mamowanie". Nikt nie zna mojego dziecka lepiej niż ja sama, i nikt nie ma prawa mówić mi co powinnam, a czego nie. A już w ogóle, ze robię coś źle! Nie wiem wszystkiego. Nie jestem alfą i omegą w kwestii wychowania. Jak mam jakiekolwiek wątpliwości to pytam osób zaufanych i specjalistów. Daję z siebie ile mogę i widzę, że Mały jest szczęśliwy. I oto chodzi!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przyjmuję krytyki, natomiast bardzo cenię sobie mądre rady, podane mi w miły sposób. Bo to też dużo zależy, to i w jaki sposób Cię krytykuje. Czy po to tylko, aby Cię zranić, czy dla Twojego dobra...

      Usuń
  8. Nie wiem co Ci napisac, bo mi wprost nikt nie powiedzial, ze jestem zla matka. Ale nie wiem co bym zrobila w takiej sytuacji, bo juz dostaje bialej goraczki jak slysze "bo powinnas robic tak, a nie powinnas tak...".
    Nie wiem czy przejmujesz sie np komentarzami na blogu, bo mysle, ze nie powinnas. Niektorzy chca tylko dowalic, zeby samemu poczuc sie lepiej...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...Cały czas nie potrafię pojąć, jak można z premedytacją wyrządzać komuś krzywdę, choćby przykrymi słowami. Po co ludzie to robią?!
      Chyba masz rację - aby poczuć się lepiej...Aby upuścić sobie trochę jadu...
      Ściskam cieplutko!

      Usuń
  9. Ja nie przyjmuję do siebie zadnej krytyki jesli chodzi o mamowanie. A dlaczego? Bo uważam (może jestem nieskromna), że dobrze wychowuje swoje dziecko. A nawet jeśli byłoby inaczej to nikomu nic do tego. Mój Syn jest uśmiechniętym, szczęsliwym i otwartym dzieckiem. I nie wydaje mi się, że nawet jak czasem na niego krzykne to wyrządzam mu tym wielką krzywdę. Poza tym, że jestem mamą jestem TYLKO człowiekiem. Każdy ma prawo do słabości.
    Nie przejmuj się ocenami innych. Jedyną osobą, która będzie miała prawo Cię ocenic będzie Twój Syn! A On na pewno wie, że dajesz z siebie wszystko. I tak trzymaj kobito! Bądź sobą ze wszystkimi swoimi słabostkami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z Twojego komentarza. Nawet nie wiesz jak bardzo podniósł mnie na duchu;-P
      Normalna pozdrawia Normalną nie mniej;-)

      Usuń
  10. HMM. Dziwna sprawa z tym byciem "złą mamą". Ja systematycznie słyszałam uwagi od teściowej ( jest psychologiem, psychiatrą) - to dopiero jazda :) abym robiła tak, bo jej synalek to tak lubił. Abym czytała, poświęcała i odkrywała dzieci. Smiać mi się chce, bo nigdy wprost nie potrafiął powiedzieć, że coś się nie podoba tylko przypadkami z pracy ( oj to dopiero historie). Kiedy w tym roku po 8 latach nieobecności przyleciała ze stanó jej córka z ( rocvznym i 4,5 letnim dzieckiem) okazało się, że jestem w NORMIE. Ba nawey powyżej przeciętnej. Z racji taktu nie przytocze historii :I i przypadków. Wiem jedno taka krytyka boli, drażni, denerwuje itd. Bo to nie jest motywująca krytyka tylko nieprzemyślana. Żadna z nas nie ma nerwów ze stali. Żadna nie jest przygotowana do roli mamy od storny medycznej, fizyczno-psychicznej, pedagogicznej ( nie jesteśmy alfa i omegą). Zatem pozostaje nam nasz instynkt, wkład własnych emocji i doświadczeń i to co lubię najbardziej : metoda prób i błędow oraz znajdowanie złotego środka. Zawsze mogę wysłuchać mniej lub bardziej mądrych rad i zrobić to co ja uważam za stosowne. Trudno jest powiedzieć nie przejmuj się tym. Ja raczej powiem: gdyby 70% mam dbało o dzieci tak jak Ty, my i inne zdroworozsądkowe kobity, to naprawdę byłoby cudnie. Każdy miewa trudne dni, bywamy sfrustrowane a za chwilę szczęśliwe. Wesołe i smutne. Spokojnie tłumaczymy i sięgamy po restrykcyjne metody. Nawet nam nalezy się wyrozumiałość, dystans do Naszych działan wychowaczych i odorbina dystansu, bo każdy z nas się stara. No a jak już się staramy to chyba nam zalezy na byciu dobra mamcią. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za ten komentarz! Teściowej współczuję BARDZO!A za podniesienie na duchu jestem wdzięczna wielce! Całusek!

      Usuń
  11. Ojoj, jakiś dół masz? Ludzie mają głupi zwyczaj pouczania i krytykowania innych podczas gdy sami są dalecy od ideału. Ja jestem mamą dwójki maluchów, chodzą oboje do żłobka. Na szczęście, bo jest to dla mnie czas na złapanie oddechu. duzo łatwiej skupić uwagę na jednym dziecku, a jak musisz naraz zająć się dwójką to czasami masz wrażenie, że to jakiś horror gdy oboje wyją i każde domaga się czegoś innego- teraz i natychmiast.

    Często słyszę również, że "powinnam". Powinnam to, powinnam tamto. Nie podnosić głosu, mówić spokojniej, łagodniej. Kolację powinnam taką a taką, bo zbilansowana dieta...itd.itp. to ja przebywam z dziećmi i to ja wiem najlepiej kiedy co i czy w ogóle.
    Na przykład: mój syn bierze lekarstwo, które może wziąć najwcześniej 2 godziny po jedzeniu i zarazem godzinę przed jedzeniem. Ustawiłam zatem czas, że kolacje je o 18:00, a o 20:00 dostaje tabletkę i po prostu idzie spać. Niedawno kładłam dzieci, kiedy był u nas mój tato. Jak dzieci już usnęły to miałam wykład, że synka położyłam głodnego spać. Bulwers do potęgi ze strony dziadka. doszło nawet do kłótni między nami, bo dość długo nie mógł pojąć dlaczego tak...

    Także daj sobie prawo do słabości i nie przejmuj się pseudodoradcami, a już na pewno nie daj sobie wmówić, że jesteś złą mamą. Wychowuj z miłością, a że czasem krzykniesz, stracisz cierpliwość, przewrócisz oczami...jesteś człowiekiem, nie robotem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja Cię dawno u siebie nie widziałam!!!
      Za to za cudny komentarz jestem wdzięczna niebywale!!!
      A "powinnaś" to najbardziej przeze mnie znienawidzone słowo.
      I dziękuję, że jesteś kolejną babką, która pozwala na bycie człowiekiem po prostu...

      Usuń
  12. oj kochana ameryki nie odkryłaś;) to boli każdą matkę i nawet najgorszej matce takiej co np. pije zaniedbuje nie powinno się mówić że jest złą matką. każda matka nie znosi takich słów jaka by nie była;)

    OdpowiedzUsuń
  13. a poza tym jestes supermama dla swojego synka...musiał ktos z zawiści to palnąć bo sam nie umie zadbac lepiej o swoje dziecko

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.