środa, 27 lutego 2013

Samotna kura.

Jestem samotną kurą.
To znaczy nie, że do wzięcia ;-)
Męża to ja jeszcze mam;-P
I dwie przyjaciółki, każda w innym mieście ;-(
Jestem samotną kurą, spragnioną kobiecego towarzystwa.
Spragnioną kawki z duuuuuużą pianką, którą można popijać, wlepiając oczy w drugą babską twarz.
Spragnioną słuchania ciekawych opowieści...
Spragnioną zwracania uwagi na Jej szczegóły; "o, ale fajny ma ten lakier szary...też sobie taki...", "no na prawdę ładnie jej w tych malutkich srebrnych kolczykach, też muszę sobie takie...", "nieeee, no czadową ma tą koszulę, ta krateczka mnie rozbraja, nie wytrzymam zaraz...Też muszę taką sobie..." - Słuchaj, a gdzie kupiłaś tę koszulę...?"
Spragnioną pozytywnej, babskiej energii...
Spragnioną pocieszenia, że Ona też przez zimę ze dwa kilo przytyła, no ale nie dało się inaczej, samo przyszło normalnie...Dokładnie tak samo,jak u mnie...;-)
Spragnioną wzajemnego usprawiedliwiania się, że ten serniczek wcale tyle kalorii przecież nie ma, no i oczywiście stanowczo nam się należy na poprawę humoru w ten ponury dzień...
Spragnioną bycia "z".

Kiedyś to było inaczej.
Moja mama miała mnóstwo koleżanek dookoła. Rano był telefon, szybka odpowiedź "Nie, nie śpię, jasne że wpadaj" i za moment już sąsiadeczki siorbały poranną wspólną kawkę. Dzieciaki jeszcze w betach, chata nieogarnięta, ale kawka była. Cudnie.
Czasami po południu się umawiały. Dzieciaki się bawiły, a babki jarały papieroski po babsku w kuchni i plotkowały w najlepsze. Czasami strzelały na siebie focha. "Bo ta powiedziała tej, że tamta...a tamta wcale nie, a do tego prosiła, żeby nie mówić...", no i foch! Ale i to było na krótko, bo nie mogły bez siebie żyć. Bo razem było łatwiej, przyjemniej.

A tymczasem...
Tymczasem głupio mi jest stale się narzucać...Proponować...Namawiać...Smsy słać.
Nie wiem o co w tym chodzi... Wiem, że zabrzmi to nieskromnie, ale czasem mam wrażenie, że baby chyba mnie nie lubią, bo wszelkie moje próby nawiązania kontaktu "na żywo" spełzają na niczym. Mimo, że ja je wszystkie i każdą z osobna,  tak strasznie lubię . I tak bardzo bym chciała...
Może to przez moje gadulstwo. Tak. Za dużo gadam. Stanowczo.
A może to dziecko odstrasza...
Latem...Latem to jest inaczej. Piaskownica jest...Tłumy różnych mam na ławeczkach, wystarczy trochę odwagi i już można do kogoś gębę otworzyć i po babsku pobajdurzyć.

I dlatego, gdy mieszając tę cholerną pomidorówkę, zerkam na plac zabaw, który mam tuż przed oknem, wzdycham żałośnie i dni w myślach odliczam... Jeszcze tylko miesiąc...Hehhhhh...

Dzisiaj tak własnie sobie rozmyślałam o tym moim napraszaniu się, co stale z odmową się spotyka. Dół mnie złapał...I stwierdziłam, że chyba do galerii handlowej się z maluszkiem przejdę, bo tam to chociaż na ludzi sobie popatrzę i kawę zaparzoną przez kogoś innego, niż ja sama, wypiję. Lepszy rydz, niż nic;-)
A tymczasem całkiem spontanicznie i przypadkowo spotkałam znajomą, też mamę małego chłopca, która podobnie jak ja samotnie łaziła.
No i cudnie było. Bo ona cudna...Strasznie pozytywna...
Kawka była i ciuchów oglądanie i pogaduchy i odwiedziny w drogerii też.
Jak na dwie baby przystało ;-)

A tutaj taka mała pozytywna drobnostka dla Was ;-)


I druga ;-)







35 komentarzy:

  1. Super, że wyjście się udało i to dużo fajniej niż miałaś w planach :)
    Mi też brakuje babskiego towarzystwa... Czuję podobnie jak Ty - napraszanie się z propozycjami spotkania a wszystkie ciągle zabiegane i bez czasu dla mnie :| Byle do wiosny i spacerów do parku oraz wypraw na plac zabaw ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze to szkoda, ze mieszkamy od siebie tak daleko, bo ja na kawke z pianka bym zaprosila Cie chetnie(z Naciem na soczek oczywiscie), a temat(jak Cie znam)by sie znalazl na stowe, bo ja tez synka malutkiego mam i zakupy(koszule w kratke;))tez lubie;)Nowe buty najbardziej;)
    ps.a klub malucha?My mamy cos takiego raz w tygodniu, najpierw spiewanie z dzieciaczkami a potem dzieci sie bawia a mamy pija kawke. Wlasnie tam poznalam swietne babki:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda, wielka szkoda...Takiego to już mam życiowego pecha, że jak ktoś fajny się pojawia, to daleko...
      O klubie malucha dowiedziałam się ostatnio i właśnie zamierzamy się wybrać;-)

      Usuń
  3. Boziu, jaki On ma piękny uśmiech:)

    To ja też tak z tymi spotkaniami mam...na dłuższą metę jak się na chama nie wproszę, albo wymuszę, to ciągle nie pasuje, dzisiaj nie, za tydzień też...
    I też się zaczęłam zastanawiać czy wszystko ze mną w porządku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana!Bardzo z Tobą w porządku!Ja Cię uwielbiam!
      Więc o co kurna chodzi...?

      Usuń
  4. A Nacio nadal w maminych tęczowych skarpetach? :) Ja odkąd skończyłam studia i się przeprowadziłam, niby nie daleko, ze 40 km dalej, też mam ograniczony kontakt z moimi babami, dobrze, że jeszcze te studia zaocznie robię to sobie weekendami trochę pogadam, ale ze "starym" towarzystwem strasznie ciężko się spotkać. A słusznie zauważyłaś, ile można się wpraszać, zapraszać czy namawiać na spotkanie? Owszem robię to, ale czasami już mi się nie chce, wolę pomilczeć niż się prosić. Teraz kiedy jestem w ciąży moje grono znajomych się jeszcze bardziej uszczupli, a po urodzeniu już w ogóle. Ale cóż każdy etap życia jest inny, gdy pojawia się dziecko, widocznie znika część znajomych. Dobrze, że są te galerie handlowe, place zabaw i inne ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooj jakże jak Ci tych weekendów zazdroszczę...Pamiętam te czasy, kiedy po studiach zaocznie sobie technika kosmetyki robiłam. Cudnie było, oj cudnie...

      Usuń
  5. martuś ja jestem zawsze chętna na kawke z tobą
    co prawda z czasem u mnie róznie ale zawsze chetnie w miłym towrzystwie z ploteczkami zawsze chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Basiu z Tobą zawsze!Tylko właśnie ten czas...

      Usuń
  6. U mnie jest podobnie. Już od kilku miesięcy noszę się z zamiarem otworzenia jakiegoś klubu mam pod nazwą Koło Gospodyń Miejskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!Super!Taka odwagę - podziwiam!I mocno kibicuję!

      Usuń
  7. Martuś, ja mam to samo. Co piszę sms, to jest na "nie". chyba jak zaszlam w ciąże i urodzilam dziecko to w oczach koleżanek jestem juz na innym "levelu". przykre. A tych, co miały mnie po urodzeniu małej rzekomo odwiedzić, juz nawet nie zapraszam. Bo 7 miesiąc mija....
    ja na kawkę, to zawsze:), choc moja galerii i inych takich to nie lubi:/
    buziaki dla Nacia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J też odnoszę czasem wrażenie, że jakaś naznaczona jestem..."Bo ma dziecko-to już nie ma o czym z nią pogadać"?
      Kurcze Jennifer Lopez ma dwójkę i co?
      Tak piszesz, że kawkę - to zawsze, a skąd Ty właściwie jesteś? Czyżby z moich stron?

      Usuń
  8. Ja mam to samo. To pani się przeprowadzi pod Poznań, będzie nam łatwiej...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty z Poznania? ;-P
      Oooo, ja Poznań love!Mamy tam przyjaciół. W Komornikach mieszkają. Czasem też właśnie tam spotykamy się z blogowymi kumpelkami na weekendowych pogaduchach.
      Uwielbiam...
      No to wszystko do zrobienia;-)Ja do Poznania mam półtorej godzinki;-)

      Usuń
    2. Komorniki mam że tak powiem za miedzą:)

      Usuń
  9. Dokladnie tak. Ale do tego jeszcze ciagle jestesmy chorzy wiec tworzy to kolejna bariere towarzyska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuułaaaa!No to rzeczywiście...Dużo zdrówka zatem!

      Usuń
    2. Tez niecierpliwie czekam wiosny. Pierwsza zima w przedszkolu to prawdziwy horror

      Usuń
  10. Skąd ja to uczucie osamotnienia znam... Jakoś nie umiem się dorobic znajomych w nowym miejscu... U nas nawet na placach zabaw każdy sobie... Czasem sobie myślę, że to ja chyba jakaś niesympatyczna jestem... Bo inne baby jakoś parami chodzą. A ja wiecznie tylko z moim Synkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam identycznie. Szkoda, że z Zielonej góry nie jesteś, bo wtedy to na bank ani Ty, ani ja nie chodziłybyśmy same;-p
      Ojjjj fajnie by było, bardzo!

      Usuń
  11. Jak będę na dłużej w ZG zapraszam na spacer wózkowych po deptaku, a po drodze kawa z Hebana na wynos!

    OdpowiedzUsuń
  12. że niby baby Cię nie lubią??? o nie! chyba mnie oczy zmyliły. nie mogłam tego przeczytać. nie możliwe Marti! ale rozumiem Twoją tęsknotę. również brakuje mi takiego bycia "z"...wizyt spontanicznych na luzie totalnym, śmiechu, łez kilku, wspólnego gotowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, o gotowaniu wspólnym, to już nawet nie wspomnę...To, to już byłaby rozpusta!;-)

      Usuń
  13. Ajajaj, też już mi się tęskni za takim spotkaniem. Mało jest ludzi pozytywnych, dlatego jak już takiego człeka chapnę w swoje łapy, to już nie wypuszczam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez się tak staram, ale w końcu zaczynam mieć wrażenie, że osobę tę... hmmm, jakby to ująć...-molestuję;-)

      Usuń
  14. Ja towarzystwa też jestem spragniona i polecam kluby mam. A jak nie ma - to załóż. Znam dziewczyny, które doradzą jak to zrobić. Ale fakt, kiedyś bardziej spontanicznie się kobiety spotykały. Byle do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kluby mam...Mimo, ze jakoś mnie onieśmiela sama wizja wybrania się tam, planuję już całkiem intensywnie wybranie się do takiego świeżo otwartego.
      Byle do wiosny!;-*

      Usuń
  15. To może ja wproszę się na filiżanke kawy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo, ja jak najbardziej jestem za. I całym sercem zapraszam!
      Ale nie będzie to łatwe...
      Ja Zielona Góra, Ty Pieniny...
      I znów ta cholerna odległość...

      Usuń
  16. Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem.... Niedawno miałam posta w podobnym temacie o posiadaniu dziecka wśród niedzieciatych i samotności.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rodzice i ci niedzieciowi znajomi żyją po prostu w innych światach. Ty zajmujesz się dzieckiem i domem, więc pewnie masz czas w dzień na kawki. Inni chodzą do pracy i czas mają wieczorem, weekendy poświęcając na to, aby odpocząc lub się wyszaleć.

    Wiem po sobie, chociaż ja oddaję dziecię pod opiekę taty i spotykam się ze znajomymi bez problemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. tu gdzie mieszkam też nikogo nie mam do pogadania, wiem o czym mówisz, brak duszy pokrewnej potrafi wpędzić w potworny nastrój.

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.