wtorek, 29 kwietnia 2014

Matka co się poświęca.

Biedne te matki!
O-o-o! Jakie bidne!
Bidne bo się poświęcają!
Przez całe życie życie swe poświęcają!
Bidne te matki poświęcone!
Ciało swe poświęcają najpierw, nosząc dzieciaka pod sercem!
Brzuchy swe. Uda. Biusty!
Dupy swe poświęcają także, to znaczy pośladki.
Oddając je rozstępom i cellulitowi.
I kariery swe! Och te kariery!
Poświęcone!
I stanowiska pracy...
Bidne jak cholera droga Jolanto ze śniadaniówki!

Ja Wam powiem, że skoro tak, to ja się poświęcę z radością!
Z radością maniaka oddam swe życie, biust i pośladki!
Z resztą już oddałam, więc nie ma o czym gadać.
Oddam też karierę.
Ooooooo - karierę to oddam chyba najchętniej.
I stanowisko pracy, którego nie oddałam, oddano za mnie - innej - niepoświęconej. Bo śmiałam zostać matką.
Każde następne natomiast oddałabym z tym samym uśmiechem na twarzy.


Powiem więcej - jak tutaj siedzę - ja Matka M. całą sobą jestem za tradycyjnym podziałem ról.
Marzę o tym, żeby móc się oddać w całości mojemu dziecku pierworodnemu.
I każdemu następnemu.
Oddać swoje ciało.
Oddać swój czas.
Móc do znudzenia nacieszyć się domem.
Móc spokojnie nagotować obiad.
Świeży. Pyszny. Nie taki - ekspresem ugotowany na kolanie, albo odmrożony.
Móc chodzić w ciąży, rodzić i karmić cycem!
Oddając go na pożarcie kolejnym ssakom.
Z radością!
Móc na luzie pójść na spacer, bez wielkiego planowania i pośpiechu.
Móc zdrzemnąć się na dziecięcej drzemce ;-)
Móc poczuć tę radość nieskrywaną, gdy uda się w końcu uciec z domu i oderwać od ssaka.
A nie wyrzuty sumienia.
Mieć czas na przytulanki, głaskanki i pierdziawki w brzuszek do syta.
A nie tak aby, aby. Aby Polska nie zginęła i pędem do pracy.
Pędem.
To ostatnio moje drugie imię.
Na zmianę z "nie ogarniam".

Nie poświęcam swojej pracy zawodowej dla dziecka...
Mam firmę.
Plany jej rozwoju.
Żeby być niezależną. Żeby ulżyć mężowi.

Poświęcam dziecko...
Bo takie czasy.
Równouprawnienie.
Wymuszone.
Takie czasy, że matka nie może być Matką.

A ja, kiedy w końcu wyrwę sama sobie trochę czasu dla mojego dziecka...
Kiedy strzelę sobie po po gębie i powiem prrrrrrr szalona!
Jesteś Matką babo!
Przede wszystkim Matką...
Wtedy próbuję być mamą, co ma czas.
Próbuję, bo nie zawsze się to udaje.

Wczoraj się udało.
Poszliśmy na długi spacer.
Z wózkiem.
Syn sobie zażyczył.
Siedział ten mój trzylatek sobie, a ja pchałam go z radością.

Potem zachciało mi się ryczeć.
Wyć dokładniej.
Bo Syn już taki byk.
Nawet nie wiem kiedy.
Uzmysłowiłam sobie, że ucieka mi między palcami to co najważniejsze.
Bo brak czasu. Bo zmęczenie. Bo próba ogarnięcia wszystkich obowiązków i ciągłe planowanie.
A ja tak kochałam ten czas wózkowy...
Te spacery.
Powolne.
Spokojne.
Refleksyjne.
Uwielbiałam ten czas.
Kiedy mogłam robić to, co kocham najbardziej.
Być Mamą.
Poświęconą.
Bez kariery.
Z rozstępami na tyłku.
















28 komentarzy:

  1. Z czystym sumieniem mogę rzec, że mam dokładnie to samo! Też chciałabym być POŚWIĘCONĄ matką i żoną! Nie wiem dlaczego, ale czuję że moje miejsce jest w domu... od zawsze byłam typem domownika, odkąd pierwszy raz wyprowadziłam się z domu na swoje i zamieszkałam sama poczułam, jak wiele radości sprawia mi siedzenie w kuchni, jak idealnie spędzony czas to czas z najbliższym w przytulnym kącie... teraz będąc w ciąży czuję, że kariera to nie wszystko. Owszem - ambicja zrobiła swoje, ale widzę że nic mi tak dobrze nie robi jak uśmiechnięty mąż nakarmiony i pogłaskany przed snem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy malenstwie dopiero poczujesz pełnię spełnienia moja droga:-)

      Usuń
    2. oj chyba masz rację - tego mi do tej PEŁNI brakuje :)
      Ale już niedługo...

      Usuń
  2. Uwielbiam Cię :) Naprawdę, za tę Twoja szczerość często "pod prąd" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam takie przefantastyczne komentarze:-)

      Usuń
  3. Nic dodać nic ująć, ale to, że cztasz mi w myślach to już Ci mówiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynka jak tylko wyjdzie słonko - koniecznie spacer z chłopakami i kawką na deptaku:-)

      Usuń
  4. Eee to malo sie poswiecasz...,jedno dziecko to nie poswiecenie! Zartuje,wiem jak jest i nigdy nie myslalam ze sie poswiecam,ja mowie zrobie swoje dla spoleczenstwa ,a pozniej juz tylko swiety spokoj ( i tesknota za wyciem dziecka,za klotniami o gre..).Ja mama 3 dziecka,obecnie brzuchata to JA sie poswiecam..znow mi nogi spuchna,a lato ominie mnie bez spodenek bo sie nie wcisne.Znow bede na porodowce tanczyc po calym lozku niz wreszcie urodze i przytule.Noce chetnie oddam komus ,bo jestem spioch-ale dni z dzieckiem biore dla siebie.Zosia ma 8m maluszek jeszcze ale dla mnie juz taka duza;szczypie,bije mnie i czeka na reakcje.Nie wiem co bedzie jak dzidzius sie urodzi,chyba bede musiala go na plecach nosic by go nie pobila-straszna zazdrosnica.Mowia ze dziewczynki to coreczki tatusia,a moje dzieci oboje mamusi i mamusia czasem ma ochote kupic bilet na ksiezyc na jeden dzien.Pozdrawiam i zapraszam na bloga gdzie mozna zobaczyc owa Zosie co taka slodka,a taka sprytna zarazem ;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo kochana to Ty to dopiero poświęcona jesteś!;-):-):-D Ja się nie poświęcam wcale. Choćbym bardzo chciała:-) Ale jeszcze moment:-)

      Usuń
  5. Oj Kochana... takie rozważania prowadzę w sobie od przeszło 2 lat...tzn od powrotu do pracy. I może nie jestem aż tak zagorzałą zwolenniczką matkowania, jak Ty, bo uważam, że praca też bardzo istotna dla mnie jest jest. Nie tylko ze względów czysto ekonomicznych, ale również z uwagi na "higienę" mej psychiki.
    Jedno, co mnie od tych 2 lat męczy,to to, że strasznie ciężko jest połączyć dobrze obie te role. Niestety, ale odczuwam to silnie, że syn mój traci przez to, że pracuję...że nie mam czasu dla niego, bo czas po pracy dzielony jest na niego i na sprawy domowe. Idealnym rozwiązaniem byłyby 3 dni pracy, albo np. pół etatu....no ale niestety wyboru nie ma :(
    I przykre to jest...gryzie mnie już od dawna i chociaż staram się jak mogę, to Złotego Środka wypracować nie daję rady niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz co-w tej kwestii złotego środka nie ma! A jeśli go znajdziesz to koniecznie szepnij mi słowo. Szczerze mówiąc nie wierzę, że to komukolwiek się uda. Zawsze ktoś ucierpi:-(Wiem, bo doświadczyłam różnych opcji. I nawet pół etatu nie pomaga:-(

      Usuń
  6. Zazdroszczę tej pewności do chęci bycia "poświęconą" :) Ja Mamą być uwielbiam, ale teraz w głowie chcą mi się zadomowić jakieś frustracje i rękami i nogami się bronię... Dobrze, że wiosna, a przed nami lato, to walka z niechcianymi myślami będzie nieco łatwiejsza.
    A Wam życzę samych cudownych, wspólnie spędzonych chwil ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:-)Pamiętam siebie, gdy byłam w domu i dostawałam na łeb. Bo taka się czułam do d....y bez wyższych celów. Teraz realizuję wyższe cele, widzę jak dzieciństwo mojego synka mi ucieka i też na łeb dostaję...

      Usuń
  7. ja zmieniłam niedawno swoje życie,bo czułam się mało poświęcona...teraz jest najlepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja do zmiany zmierzam:-)Plan jest ambitny:-)

      Usuń
  8. Strasznie podoba mi sie ten post, potrzeba bycia Mama przez duze M jest czyms tak pierwotnym i tak szczerym,ze zarazem przepieknym! Ja doszlam szybko do wniosku,ze luksusow miec nie musze - chce byc Mama. Rozumiem ludzi, ktorych na to nie stac, my z glodu chyba nie umrzemy:) i pewnie szybko nie zdecyduje sie na przedszkole, a zlobek nie wchodzi w rachube. Pozdrawiamy!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wiedzieć, że nie ja jedyna w tym swoim zachwycie absolutnym:-)

      Usuń
  9. Kurrcze najpierw sie usmialam, potem poczulam (nie poraz pierwszy zreszta)ze mam tak samo jak Ty:od paru miesiecy prowadze prywatne przedszkole i chociaz lubie moja prace, chociaz synka mam przy sobie i nie musze zostawiac go na caly dzien, to czasu na dom po prostu BRAK! Gonitwa, szalenstwo jakies a ja to rozkrecilam pomimo ze tak lubilam byc w domu z synkiem! Pozdrawiam;)
    MK plus J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie unas?! Przynajmniej ze spokojem serca mogłabym się z moim chłopcem rozstać:-)PS. Gdyby tak można było się rozdwoić:-)

      Usuń
  10. i ja zazdroszczę tej pewności, bo choć uwielbiam to, że jestem, że w każdej chwili i niespiesznie, to od jakiegoś czasu mały głosik mówi mi, że mój świat jest szerszy niż nasze cztery ściany :) oby udało się to jednak pogodzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo...Chyba trzeba wszystkiego spróbować...I tego pędu też:-)A może po prostu należy zmieniać swą rzeczywistość co jakiś czas...:-)

      Usuń
  11. Rozumiem Cię...ale zalecam przedszkole i to jak najszybciej. Dla dobra dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko zapisane. Idzie od września,ale zupełnie nie rozumiem związku. Wiem, że synek będzie miał więcej atrakcji, ale jednak żadna placówka nie wypełni dziury braku czasu rodziców.

      Usuń
  12. Ja też uwielbiam się tak ,,poświęcać". I patrząc na moje wyluzowane koleżanki (nie matki) w szpilkach z nienagannie zrobionym makijażem, robiące zawrotną karierę - wcale, a wcale im nie zazdroszczę!!
    No dobra, zazdroszczę, ale tylko tych szpilek, że mogą je wkładać bezkarnie, kiedy ja wiecznie w biegu za moim dwulatkiem, pędzę w trampkach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych szpilków to ja też zazdroszczę:-)

      Usuń
  13. Jak na razie to ja moge być tylko Matką, za dwa lata będę Matką na pół etatu :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj. Jaką firmę prowadzisz - możesz zdradzić? ja też jestem mamą i mamy z mężem wspólną firmę i... jest mi ciężko opiekować się córką i pracować w domu (bo w domu przygotowuję towar do wysyłki i prowadzę księgowość podczas gdy mąż w terenie). córka 20 miesięcy i jakoś gubię się w tym wszystkim a ponoć nie ma nic lepszego niż praca w domu... dodam że w mojej miejscowości jest jedna grupa żłobkowa i nie załapałyśmy się na nią...oczywiście, gdy jest wolniejszy okres też uwielbiam gotowanie, pranie i zmywanie ale gdy wszystko się nawarstwia bywa ciężko. pozdrawiamy, K&U

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja to ci zazdroszczę tej pewności w tym co robisz, ja się miotą i nie potrafiłabym zrezygnować z kariery i pracy. Ja wiem, że praca to tylko praca. Ale wykonuje teraz moją wymarzoną, fantastyczną w super miejscu z super ludźmi i szefem. Nie potrafiłabym z tego zrezygnować "dal tych powolnych spacerów". Ja nie lubię "poświęcenia" i nie potrafię być, jak ktoś to powyżej określił "mamą przez duże M", ale mimo wszystko lubię siebie w tym moim macierzyństwie i w wytworzonym balansie między życiem przed i po dziecku :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.