poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Mąż - najlepsza przyjaciółka.

Centrum handlowe.
Para przed trzydziestką.
On pcha wózek.
Ona obok.
- Oooo, patrz Jacek. Taka sukienka cytrynkowa, jak miała Emilka na weselu.
Jacek spojrzał odruchowo.
- Yhym.
I poszli dalej.

Dziewczyno a co go ta cytrynkowa sukienka obchodzi? Co w ogóle może obchodzić faceta jakaś kiecka? I do tego jeszcze Emilki?!
Gó...no.
O.
Tyle go obchodzi.
Dokładnie tyle samo,co mojego męża obchodzą moje opowieści.
Gó...no.
A jednak słucha.
Wysłuchuje cierpliwie o chorym synku przyjaciółki. O kocie koleżanki. O pani w Douglasie, co miała taaakie niesamowite oczy. O znajomej co sobie twarz ostrzyknęła tak, że jej nie poznałam. O kocyku, który zamówiłam, bo pokochałam od pierwszego wejrzenia. I o butach... Najpiękniejszych na świecie.
O frajarze z kolejki na poczcie, co kazał mi na czole sobie napisać, że jestem w ciąży...
O kosmetyczce, która sprawiła mi przykrość.
O szmince taaaak cudnie, soczyście czerwonej.

Słucha cierpliwie.
Czasami nawet podpytuje, angażuje się, pociesza.
Mimo tego, że wrażliwość męska zupełnie inna jest. I myślenie zero jedynkowe, czyli takie które niuansów pewnych, emocjonalnych nie rozróżnia. Nie rozumie.
Słucha.
Bo jego instynkt samozachowawczy podpowiada mu, że tak trzeba.

Są chwile, gdy myślenie małżeńskie rozjeżdża się i zaczyna biec dwutorowo. On sobie, ona sobie. Ona o niebie. On o chlebie.
Wtedy ona ma ochotę na rękoczyn.
Jezzzuuu.
Ile to razy miałaś ochotę powiesić swego męża za...
Uszy.
Albo odciąć mu coś... ;-)
Albo chociaż po ryjku nastukać. Tak raz, dwa, trzy. Szybciutko. Że nawet nikt, oprócz niego by się nie skapnął.
Albo tyłek przetrzepać. Goły!
No ile?
Prawda?
Każda z nas czasami o tym marzy.
Gdy nadchodzą jednak takie chwile, powyższe rozwiązania odradzam z prostego powodu. Czyny te są karalne.
A poza tym dama tak nie robi.
Wtedy najlepiej myślenie małżeńskie przeorganizować i znów w jednym kierunku uruchomić.
Bo przecież mąż najlepszą przyjaciółką jest.

Gdy tylko masz go pod ręką, możesz jemu właśnie refleksję spontaniczna powierzyć o sukience cytrynkowej.
Albo o torebce tej pani, co właśnie obok Was przeszła. Że taaaka cudna i  o takiej właśnie zawsze marzyłaś.
To mąż pomoże Ci w depilacji twego krocza, gdy przestajesz je widzieć, bo brzucho zasłania.
To mąż pokornie zamieni się z Tobą talerzami, gdy okaże się, że znowu to, co on zamówił jest smaczniejsze.
To mąż pozbawi Cię krosty na plecach, gdy takowa Ci wyrośnie.
To mąż nie ucieknie, gdy zobaczy Cię rano bez upiększaczy na twarzy, za to z miotłą na głowie.
To w męża zaszklone oczy będziesz patrzeć, gdy wyjmą z Ciebie Wasze pierwsze dziecko.
I każde kolejne...


PS. A jeśli chodzi o imię, to nie przypuszczałam, że aż tak Was zaskoczy.
Do tej pory nikt nie trafił...;-)



16 komentarzy:

  1. świetny tekst :) faktycznie nic a nic nie obchodza ich nasze opowieści, ale coś im mówi, że maja słuchac bo inaczej źle się to dla nich skończy! poza tym przyjaciółki-babeczki, są albo ich nie ma , a taki mąż.....Mam takiego meża właśnie i jest nam razem dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. raz wk******* się na chłopa totalnie. bo mi się wydawało że nie słucha.....kiedy ten streścił wszystko co powiedziałam ze szczegółami kopara mi opadła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za każdym razem mam wrażenie, że Mój nie słucha- i za każdym razem potrafi powtórzyć niemal toczka w toczkę to, co przed chwilą powiedziałam :) Myślę, że to Jego instynkt samozachowawczy każe Mu mieć taką podzielność uwagi :)

      Usuń
    2. Dziewczyny mnie nie raz kolarz opadła:-) Jakie to okrutnie żenujące, prawda?

      Usuń
  3. Cała prawda w tym tekście :-) A jeśli chodzi o imię to może Ignacy lub Maurycy ? Natalia

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaak,mój nie próbuje ani mnie zrozumieć,ani pocieszyć...ale jedno widzę, że jak na kogoś się pożalę to jrst spalony dla niego....nie wiem czy to dobrze czy źle....;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jaki solidarny? Prawdziwa przyjaciółka:-)

      Usuń
  5. Oj tak :) prawda :) wszystko co napisałaś. Ja jeszcze strategicznie puszczam focha i oświadczam, że nie dopuszczę go do.... :P i tak od ponad dekady. Ale prawda taka, że życia bez niego sobie nie wyobrażam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strategiczny foch to podstawa! Choć ostatnio nawet na to nie mam siły :-)

      Usuń
  6. To golenie to pamiętam, oj tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-) Słyszałam, że można z lusterkiem. Ja nie potrafię:-P

      Usuń
  7. Czytam Twój blog od dawna. Tekst znakomity. Mi równiez czasem wydaje się, że mąż nie słucha a tu proszę wie, rozumie i a niech to!- pocieszy, doradzi... moze nawet lepiej, że nie emocjonuje się wszystkim tak jak ja.
    Ps. Imie dla synka to może Maciej?
    Pozdrawiam serdecznie.Monia

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.