poniedziałek, 23 września 2013

Matka małego dziecka

Poniżej podkład muzyczny do lektury;-)
Piosenka, którą przypomniał na facebooku kolega ze studiów.
Nie mogłam się oprzeć;-)
Uwielbiam.



Zgodnie ze stereotypem MATKI MAŁEGO DZIECKA raczej nie bywam towarzysko.
Pomijając oczywiście spotkania rodzinne.
Początkowo - bo się nie dało. Ze ssakiem u cyca.
Aktualnie - bo się przywykło.

Kiedyś...
Achhhhhh...
Kiedyś to się bywało.
Często i intensywnie.
Dokładnie tak, jak archetyp studenta wskazuje.
Do świtu.

Ostatnio stwierdziłam, że wyjdę.
I wyszłam.
Wynurzyłam się zza domowych murów i wyszłam.
Do ludzi.
Po zmroku.
Bez męża.
Koncert był.
Lało, jak z cebra.
Ja - uzbrojona w kaloszki.
I parasol.
Żeby się nie zaziębić.
Jak na matkę małego dziecka przystało.

Jedno piwko.
Pyyyszne.
Deszcz leje.
Zimno jakoś.
Ludzi pełno.
Ciasno...

Drugie piwko.
Mmmmmm.
Deszcz leje jeszcze?
Cieplej jakoś.
Jacy Ci ludzie faaaajni.
Uśmiechnięci.
Młode dziewczęta piękne takie.
Takie piękne są!
Młode...I jędrne...
I bez parasoli...
A Ci chłopcy...
Na te dziewczęta tak zerkają.
Zerkają tak, że achhhhhh.
Zapach papierosa unosi się w powietrzu.
Mmmmmm.
Znam ten zapach.
I kocham...
Choć tak dawno...
Zapach miesza się z perfumami.
Ładne.
Muzyka ładna też jest.
I deszcz przestał padać.
Rytm czuję w sercu.
Krew w środku smakuje tak inaczej.
I wiatr głaszcze policzek. Chłodno. Przyjemnie.
Ten wiatr...
Ta przestrzeń...
Czyste myśli...
Wolność czuć w powietrzu.
I świat taki miły...
Jak mnie tu dawno nie było!
Jak ja tęskniłam!
Ale w końcu znów jestem!
JESTEM!
Stoję w tym tłumie z bananem na twarzy i oddycham całą sobą...

Nagle pojawia się myśl.
Syn.
Mój synek!
Śpi pewnie już smacznie.
Maleństwo moje.
Serduszko najsłodsze.
Jak ja za nim tęsknię!
Dwie godziny rozłąki, a tęsknota tak boli.
Ale cieszę się, że już za niedługo wrócę do domu.
Grzecznie - jak na matkę małego dziecka przystało...
Bez cienia żalu...

A teraz jeszcze przez małą chwilkę pooglądam ten drugi świat ;-)
Żeby zapamiętać.

PS.
Poranek nazajutrz nie był natomiast już godzien zapamiętania.
W ogóle nie rozumiałam o co mi wczoraj chodziło.
Przecież ja się nie nadaję już na takie imprezy... ;-)

22 komentarze:

  1. Bardzo dobrze, ze wynurzyłaś się z murów, to zawsze dobrze robi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ach jak pięknie napisałaś :))
    a rano kac był?;P
    ja tam nie tęsknię,wyszumiałam się,do bólu.Pierwsze dziecko w wieku 30stu lat drugie-35.Teraz jest czas moich Aniołów.Mój nadejdzie znowu koło 50tki:)
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też zwykle nie tęsknię...Tak mi się tylko wydaje, gdy już tam jestem;-)

      Usuń
  3. Jak ja dobrze wiem co wtedy czułaś!!! Z jednej strony chęć wyrwania się, powrotu do tamtych dni, emocji, uczucia "wolności", ale jak już się jest po drugiej stronie to tak jakby nie na miejscu...bo w domu Dzieci są, bo tam bezpiecznie, ciepło, bo człowiek już nie ten sam co kiedyś, z doświadczeniem większym, problemy z tamtych dni śmieszą. Ale wyjść czasami trzeba. Jak wyszłam na zajęcia Zumby i po raz pierwszy od dłuższego czasu usłyszałam mocny rytm muzyki to się popłakałam:-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj ja też płakałam, gdy na moje trzydzieste urodziny wyszłyśmy z koleżankami do duuuużego klubu. Czułam się, jakbym wróciła z wojny jakiejś,albo z sesłania;-)Też płakałam;-)

      Usuń
  4. Bardzo lubię to, jak piszesz o przeżyciach i tych zewnętrznych i wewnętrznych :) Ja, gdy zdarza mi się wyjść bez Bąbelka, a bardzo rzadko ma to miejsce, tęsknię już w momencie zamykania drzwi... I jakoś się na niczym nie mogę skupić w pojedynkę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za takie miłe słowa;-)Ciesze się;-)

      Usuń
  5. Jak ładnie to opisałaś :) Ja własnie spędziłam w podobny sposób ostatnie 12 dni. W międzyczasie zdążyłam przeżyć wszelkie stany emocjonalne od euforii ("Raaaanyyyyyyy!!!! jak jest bosko, przez chwilę żyć tak jak kiedyś!!!!") po wylewanie litrów, wyciśniętych przez tęsknotę łez ("Ja chcę już mojego Minia w domkuuuuu :(((((( ) Dzisiaj już czekam na powrót Synka i myślę sobie, że jednak zdrowo tak czasem się oderwać od bycia mamą. Ale proste to nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się bardzo;-P Przede mną weekend z koleżankami - mamuśkami poza domem;-)

      Usuń
  6. tyle lat na kacu, a teraz oilatum ;) dzięki za przypomnienie Kingsów, nowa płyta w ogóle wyszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha;-)No tak;-)Dzięki za cynk;-)

      Usuń
    2. Hihihi doobre. To chyba motto mojego życia będzie :P

      Usuń
  7. czasem trzeba się troszkę oderwać od kieratu dom-dziecko;) każemy sięto przydaje fajnie że się rozerwałaś.

    "....mlode i jędrne....."...skąd ja to znam. patrząc na takie coraz bardziej do mnie dociera żę robię sięcoraz starsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam. Popracować trochę nad sobą trzeba i też jędrność wróci;-)No dobra - nie całkiem taka jak "tych".Ale pocieszające, że i one za moment jędrność swą utracą;-)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, myślisz że to starość?O tym nie pomyślałam;-)

      Usuń
  9. Jak ja uwielbiam Twoje wpisy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj mnie niedługo czeka pierwsze piwko od 21 miesięcy ponad. Ciekawe, jak będzie smakować ;P
    Trzeba się czasem wypuścić i odreagować, a co?!
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szanowna Pani,
    jestem studentką kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i jednocześnie mamą dwumiesięcznej Marianki. W związku z przygotowywaniem pracy magisterskiej prowadzę badania dotyczące blogujących rodziców. Byłabym wdzięczna za wypełnienie poniższej ankiety. Zajmie to nie więcej niż 5 minut.
    http://www.ankietka.pl/ankieta/123351/blogi-rodzicielskie.html
    Dziękuję!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja właśnie mam ochotę na małą ucieczkę przed dzieciowym światem żeby sobie przypomnieć jak byłam przed. Narazie pieluchy, karmienia, zabawy w akuku zapełniają całą czasoprzestrzeń i czuję się tylko matką albo aż matką. Trochę tęsknię za sobą ale wiadomo za synkiem tęskniłabym jeszcze bardziej:) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.