piątek, 7 października 2011

Firma nienachalna

Nie cierpię nachalnych firm. Takie oto albo wydzwaniają z zastrzeżonego numeru do skutku, aż na przykład nie oderwiesz dzieciaka od cyca i nie odbierzesz, bo przecież najważniejsza dla Ciebie w tej chwili jest właśnie ich fantastyczna oferta. I choć jeszcze nie wiesz, że jej pragniesz, to na pewno pragniesz.

Albo składają Ci propozycje typu - damy Ci cztery słoiki lub dwa kremy dla dziecka, Ty przetestujesz jak na króliku, wychwalisz, a potem konkurs zrobisz, żeby i inni wychwalali, bo przecież mogą wygrać kolejne trzy słoiki.

Przepraszam, dziękuję, czegoś takiego nie toleruję. Sama pracowałam w korporacji i wiem czym to pachnie. Znam ja te numery. I nikt nie będzie sobie wzrostów rocznych robił na zacnym żołądku tudzież skórze szlachetnej mojego dziecka. Jestem w pełni sił i rozumu, więc jeśli zechcę coś nowego wprowadzić, jakiś nowy kosmetyk wypróbować, to w tedy kiedy to JA uznam za stosowne. Mogę nawet polecić innym, ale zupełnie bezinteresownie, anie za dwa płyny do kąpieli dla niemowlaka.

Ostatnio napisała do mnie jednak dziewczyna z takiej oto korporacji i zaproponowała nawiązanie współpracy. Jednak w tak delikatny i subtelny sposób, że właśnie na przekór pozostałym koncernom-krwiopijcom, chciałabym firmę owoż przedstawić.

Dziewczyna zapytała, czy zechciałabym skorzystać z ich programu edukacyjnego dla mam. Jeśli pozwolę, ona prześle mi paczuszkę z kosmetykami i coś do lektury. Niczego w zamian nie oczekuje, niczego nie narzuca, wcale nie muszę nawet kosmetyków owych wypróbowywać. Byłam w szoku.Zgodziłam się. Na drugi dzień przyszła paczka. Przepiękna. Z pełnowartościowymi kosmetykami, a nie jakimiś mini odpadami, które nie schodzą. O właśnie taka.



Oraz teczka-segregator, do gromadzenia materiałów na temat skóry maluszka i jej pielęgnacji.
Kolejne koncernowe pranie mózgu - powiecie. Oczywiście, że tak. No przecież nie uwierzę naiwnie, że robią to charytatywnie, ale w jakże inny i wysmakowany sposób od innych koporacyjnych natrętów.

PS. Kiedyś tylko dwie inne firmy zachowały się podobnie - White&Black i Pampers i dlatego też chętnie znajdę miejsce dla n ich na swoim blogu ;-)

PS. Aaaaaa z czystym sumieniem polecam chustki do tyłka, bo materiał jest super gatunkowo i są mega nasączone, nieklejącą substancją, tak, że można spokojnie je wykręcać. Zapach mógłby być inny, ale da się przeżyć.

No i plyn do kąpieli Top to Toe - od stóp do głów, od pierwszego dnia narodzić, totalnie hypoalergiczny, bo ph ma jak łzy mamy;-)Ślicznie pachnie, fajnie się dozuje, przez co jest bardzo wydajny i leciutko pieni.

13 komentarzy:

  1. ja testowałam Nivea i dostałam od nich pełnowartościowe produkty takie same jak znajdziesz w sklepie i wcale nie musiałam ich wychwalać, bo to co napiszę zawsze zależy ode mnie i jak to byłby szajs to tak bym napisała, a słoików Nie testuję no bo mama jest alergikiem i Nie mogę tak konusowi dawać co popadnie.
    jednak z nachalnością czy jakimś chamstwem się nie spotkałam jeszcze.
    j&j po cichu zazdroszczę :) szczególnie literatury ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O j&j słyszałam już wiele dobrych opinii, a pierwsze w szkole rodzenia, gdzie pani zachwalała ten płyn do kąpieli,ale nie w ramach reklamy, tylko na podstawie doświadczeń z własnymi dziećmi:) Zastanawiam się tylko, jak mój Okruch by na to zareagował, ze swoim atopowym zapaleniem skóry:/ zamierzam spróbować, bo Oilatum drogiiii strasznie.. A z opinią na temat firm - zgadzam się. Ostatnio zadzwoniła pani, która miała mój numer podobno z jakiejś konkursowej karteczki dotyczącej dzidziusia, którą wypisałam w szpitalu... Oferowała majtki..dla mnie. Za całe 19.90! eh..:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam, również moim zdaniem z klasą proponują współpracę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwierdzam również. Też "jestem w programie" :D

    OdpowiedzUsuń
  5. na nas też czeka J&J :)
    jestem ciekawa chusteczek nawilzających, mam jakąś manię testowania ich...

    OdpowiedzUsuń
  6. my nie mielsimy okazji testowania ale co do firmy J&J to dzieki tym kosmetykom moje dzieciecia mialy kontaktowe zapalenie skory i bujalam sie po dermatologach i dopiero oilatum nas uleczylo... ehh.. nie mam milych wspomnien z nimi..a szkoda bo maja super kosmetyki..

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też polecam te chusteczki ! Są rewelacyjne !

    OdpowiedzUsuń
  8. ja miałam sporo próbek po targach dziecięcych J&J, w których brałam udział służbowo w ciąży i używałam i chusteczki i płyn do mycia mojej Małej - a ponieważ nie ma skłonności do uczuleń, to kosmetyki te były OK, chociaż znam wiele opinii położnych o J&J, że bywa, że strasznie uczulają, jednak nie moje Maleństwo...

    ja jeszcze ani razu nie spotkałam się z nachalną propozycją współpracy w zakresie testowania produktów, ponieważ wychodzę z założenia, że całe życie nasze polega na poznawaniu NOWEGO i moje dziecko także (skoro nic złego mu nie dolega), to nie odżegnuję się od testowania nowości - KWESTIA INDYWIDUALNEGO PODEJŚCIA...

    OdpowiedzUsuń
  9. Też chyba nikt nachalny nie był, raczej kulturalnie pytał. J&J nie próbowałam jeszcze. Na razie jesteśmy an nivea i hipp, akurat to mąż wybiera. Początkowo oilatum. Pozdrawiam i zazdroszczę paczuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. heheh to już wiem, co do nas przyjdzie jutro w paczce :))))) znowu w tym samym czasie co u Was :) tym razem Ty mnie ubiegłaś :))))
    a swoją drogą śmiesznie, że akurat J&J :))))
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. niestety Amelka ma strasznie suchą skórę po J&J dlatego też kosmetyków tej firmy uzywać nie możemy!! jednynym wyjątkiem jest krem do pupy, który jest rewelacyjny! Stosujemy go od urodzenia i ani razu nie miałyśmy chociaż najmniejszego zaczerwienienia ;-) a do kąpieli tylko Oilatum-warty swej ceny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkie firmy, które do tej pory się do mnie zgłaszały w sprawie dziecięcych produktów postawiły raczej na dość subtelną formę komunikacji. Na razie biorę udział w jednym programie, w którym co tydzień spisuję maluszkowe zakupy, a wkrótce będę testować produkty J&J. W odróżnieniu od Ciebie będę musiała podzielić się opinią. Nie wiem, czy paczuszka będzie taka sama, ale cieszę się, że Ty masz dobre zdanie o firmie i o produktach, bo słyszałam, że wiele dzieci ma na J&J alergię. Mam nadzieję, że w naszym przypadku się nie potwierdzi i będę mogła tylko zachwalać :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.