sobota, 22 września 2012

Ironia losu.

No to matka co miała za dobrze, problemu się pozbyła ...
Ojciec Syna jej przefantastycznego, wirusem malucha poczęstował... Choć matka prosiła, przewidziała, gdakając uprzedzała, że Synciu przez zębisko wyrzynające osłabioną ma organizmu odporność... Ale matka to sobie może. Pogadać.

I takim sposobem Synu stał się...Ehghmmm, powiedzmy, bardziej wymagający.
Bo biedak cierpi z powodu gila okropnego, co wszystko zatyka i poddusza.
Matka musiała, więc z ziarnka grochu w końcu zejść... Aby przypomnieć sobie jak "uroki macierzyństwa" wyglądają. Jak za dawnych czasów nosi maluszka zatem na rękach, zabawia, leki wmuszająco aplikuje,  gile aspiratorem dzielnie wysysa i w ramionach potomka swego ukochanego usypia. Złość, zniecierpliwienie i zmęczenie przy czynnościach tych usilnie skrywając... Dla synka - serduszka maleńkiego, bo cierpi chłopina bezbronny... Zagilony...

26 komentarzy:

  1. Trzeba było narzekać, ze za dobrze? ;) Zdrówka dużo! My też walczymy z katarem i zębami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 11 dni. Tyle trwało to u nas ostatnio :/ Zdrowy od 3 dni. Wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi nie mów. My raz trzytygodniowy maraton zaliczyliśmy...

      Usuń
  3. Znane mi te uroki są, oj znane...Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj widzę, że "girlandy" dopadają wszystkie Dzieci:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cuuudowne określenie;-)Aż normalnie nawet trochę dzięki temu je polubiłam;-P

      Usuń
  5. Haha, pięknie to brzmi. :)
    Cierp, jako i inni cierpią męcząc się i mordując ze swymi pociechami. :P



    Żartuję oczywiście. :)
    Zdrówka dla was, teraz taki okres że wszyscy chorują, do mnie już doleciało i czekam kiedy Zuzkę rozłoży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby ominęło małą szerokim łukiem. Ja na razie się trzymam tfu, tfu!

      Usuń
  6. no i tak to jest, jak jest dobrze to cieszyć siętrza, nie marudzić, bo nie wiadomo, kiedy się to skończy ;) gile przepadajcie! pozdrawiamy, zagilowani też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam tylko wyjaśnić, że w poprzednim wpisie nie narzekałam, że mam za dobrze...Tylko, że dziwnie mi z tym na tle mam, które mają sajgon...
      Trzymamy kciuki za zdrówko. U nas już duuuuuużo lepiej. Homeo znów dała radę;-)

      Usuń
    2. myślę że odebrałam to zgodnie z Twoją intencją. sama chyba czasem mam podobne stany. więc też trochę do siebie pisałam, że trzeba się cieszyć póki czas ;)
      a że zwróciłam uwagę na piżamę, to proste - też mi się to zdarza. hehe

      Usuń
  7. U nas też wirusiska gonią się wzajemnie. Najbardziej żal mi Jeremiego , bo przecież taki jest bezbronny ;( A ręce mamy , to ręce "które leczą " ;))) Zatem nam wszystkim zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj...Taka klusina najmniejsza to dopiero bezbronna wyjątkowo. Kciuki trzymam, aby gil był dla Was łaskawy...

      Usuń
    2. Hejo , nie chcę zapeszać , ale bardzo nam pomógł spray do nosa Mucofluid - REWELKA !, szczególnie na tzw."zielony" katar.

      Usuń
  8. Gile precz! A wiesz jak my nazywamy aspirator? GLUTOJAD ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Padłam na ziemię i rżę radośnie!Dzięki;-)

      Usuń
    2. A mój szwagier ma KOZOCIĄG ;-)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo;-)Już prawie się glutowi wyrwaliśmy;-)

      Usuń
  10. u nas to samo. Mąż zaraził synka, a ten biedny nie może się pogodzić z katarkiem:(

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.