środa, 11 kwietnia 2012

Nieskromnie o Synu.

Zawsze uważałam, że mój Syn jest totalnie, bezwzględnie najcudowniejszy na świecie. Jednak przez ostatni rok czasami zdarzało mi się grzeszyć przeciwko niemu.
Z nutką zazdrości patrzyłam na mamy, których noworodki praktycznie nie płakały, tylko spały... i spały... Jadły dużo. Tyły dużo. Piły herbatki ze smakiem. Nie miały kolek. Przesypiały całe noce z jednym tylko karmieniem. Nie budziły się, kiedy wózek na spacerze nie był w ruchu, z chęcią jadły słoiczki i kaszki, w wieku 6 miesięcy miały kilka zębów i raczkowały, w wieku ośmiu - chodziły. I tak dalej i tak dalej.

Mój Kurczak jako noworodek spał niewiele. Wiele płakał. Jadł zawsze dużo mniej, niż było w normie. I ważył też. W ogóle nie chciał pić, nawet latem. Do piątego miesiąca miał kolki, a i teraz zdarzają mu się problemy z brzusiem. W nocy do niedawna budził się na karmienie co 3 godziny. Na spacerze, kiedy tylko próbowałam na moment przysiąść na ławce, od razu otwierał oczy i....buzię, wyjąc wniebogłosy ;-) Nigdy nie lubił kupnych zupek, przecierów owocowych, nie mówiąc już nawet o kaszkach, które odrzucił całkowicie około 9 miesiąca. W wieku 13 miesięcy ma zębów - trzy i nie chodzi samodzielnie...

Ale, ale. Nie o wyliczanie anomalii Nacia mi tutaj chodziło.

Dzisiaj korzystając z uroków wiosennej pogody wybraliśmy się na spacer. Przed blokiem mamy ogromny nowoczesny plac zabaw, z całym rojem szalejących dzieciaków i ich rozgadanych rodziców. Już od jakiegoś czasu Natanek zerkał na ten oto plan z wyjątkowym zaciekawieniem.
Dzisiaj poczułam, że to już chyba czas. Czas na piaskownicową inicjację.

Nacio był zachwycony. Z zapałem grzebał malusimi rąsiami w piasku obserwując dziecięcą brać dookoła. Cichutko. Z tak ogromnym skupieniem, że aż ślina zaczęła lecieć mu z buziaka;-) Kiedy zrobiło się chłodno, wyszliśmy grzecznie z piaskownicy. Wytrzepaliśmy się z piasku. Natek wsiadł do wózka i zgodnie pojechaliśmy do domu.

A inne dzici? Inne dzieci w podobnym wieku uciekały mamom, wpylały piasek, zdejmowały sobie czapki, wrzucały butelkę z piciem do piasku, tupały i krzyczały i z wózków zwisały, kiedy trzeba było pójść do domu.

I może zabrzmi to głupio, ale wtedy poczułam się cudownie. Bo w końcu dostrzegłam jaki mam luksus. Luksus grzecznego dziecka w czapce bez sznurków, bo nie ma manii jej ściągania. I ślicznego, z bajecznie oliwkową skórą, w czym systematycznie co najmniej cztery razy dziś mnie upewniono ;-) Dlatego właśnie pozwoliłam  sobie na tę blogową nieskromność ;-)



24 komentarze:

  1. Gratulujemy :) Cudny grzeczny Syn !

    OdpowiedzUsuń
  2. że śliczny to nawet pisać nie musisz - wiem, dla nas marzenie nieosiągalne, chociaż oboje z mężem śniadego chłopczyka z brązowymi oczami pragnęliśmy.
    Moi synowie, też mało spali i dużo płakali, ale z wiekiem nie zgrzecznieli! Why? Ja się zapytuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha. Za komplementy dziękujemy.
      A co do zgrzecznienia, to jeszcze tyyyyyyle przed Wami;-)I nami też;-P

      Usuń
  3. Mój sobie ściąga czapkę... taką na sznurku też i buty zdejmuje... a potem się śmieje "po urwisowemu" :P nie wiem czy piach wcina, powiem po długim weekendzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kochana mam nadzieję, że urwisowość Twego urwisa się nie rozkręci, bo po 30 minutach urwisowania "tamtych" dzieci, ich mamy miały miny nietęgie;-P

      Usuń
  4. Hehe pierwsza minka bezbłędna, znamy ją doskonale! :) Mój Syn wczoraj zrobił awanturę, gdy chciałam Go z piaskownicy zabrać, ot posmakował wolności, pierwszy raz w piasku, pomógł chrupaczek, za Nim poszedłby wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana mój Natasz też aniołem nie jest. Tylko to dyplomata taki. Awantury robi bez świadków. Sam na sam z mamą;-P

      Usuń
  5. Śliczny, cudowny i jak widać kiedy trzeba grzeczny:D A że się mamie od początku trening należał coby teraz docenić umiała swojego chłopaczka...cóż, to już inna sprawa. Każdej mamie trening należy się i basta!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :) Moja córcia piasek wcinała bardzo długo - ciężko to zwalczyć więc zazdroszczę że Cię to ominęło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam te pochwały z przymrużeniem oka. Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca, hehehe.

      Usuń
  7. Kiedyś na kafeterii znazłam fajny wątek jeszcze fajniejszej mamy... pozwolę sobie zacytować:

    "fajna mama wie, że uczestniczki for internetowych, z rana tuż po przebudzeniu, do kawy, włączają sobie piosenkę : bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego.......... I tak nałądowane dobrą energią, zasiadają do komputerów. I wówczas to powstają legendy o niemowlętach samodzielnie składających meble z IKEI, 3 latkach rozwiązujących algorytmy, półroczniakach załatwiajacych się na sedes i spuszczajacych po sobie wodę.
    W praktyce wygląda to tak, że większość z tych dzieci w wieku 2 lat, po zdjęciu pieluchy sra na dywan i potem rozsmarowuje to w ścianę, dywan i firanki" ;)
    Ostro, ale... no właśnie :) Nie porónujmy naszych dzieci do innych, bo większość z nich jest tak samo normalna jak nasze pociechy tyle tylko, ze w oczach swoich zakochanych po uszy mam są bohaterami w każdej dziedzinie :)

    Jak chcecie poczytać i się pośmiać to zapraszam tutaj: http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=5107162&start=0


    Twój synek jest mega słodki. Śliczny. I grzeczny... ale spokojnie, jeszcze zaprotestuje wychodząc z piaskownicy ;) Pewnie nie raz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale świetny komentarz;-)
      Dzięki!
      I tak, tak, wiem że pewnie będzie jeszcze różnie, ale ten jeden raz czułam, że w końcu mamy przewagę;-P

      Usuń
  8. no to mój i czapkę ściąga i gania jak głupi, i kamienie je i dzieci zaczepia i w ogóle jest go najwięcej na placu zabaw... a ja w te pędy za nim, ledwo dysząc i tylko widzę kontem oka jak inne mamy z politowaniem na mnie patrzą... bo ich dzieci spokojne takie i na plotki mają czas i na poczytanie książki... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki;-P
      Widać każda mam musi przejść swój trening;-))))

      Usuń
  9. Zawsze, za-wsze! myślę o tej Jego CUDOWNEJ oliwkowej skórze:D To pierwsza rzecz, z którą mi się kojarzy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dopiero wsparcie w uwielbieniu Syna;-)

      Usuń
  10. Kochana!!!! Nacio jest przecudnym i prześlicznym chłopczykiem i jeszcze nie raz będziesz z dumy pękać przez tego Twego Syna!!!!:):):)

    Mój też długo płakał, źle ssał pierś, a ja z bezsilności i wściekłości płakałam zazdroszcząc innym mamom, więc wiem doskonale o czym mówisz...
    Ale najważniejsze jest to, że każda mama mimo gorszych chwil wie, że jej Dziecko jest najcudowniejsze i najwspanialsze na świecie!

    Pozdrawiamy gorąco:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że każda wie;-P
      Dziękujemy za komplementy kochana;-)

      Usuń
  11. no nie mogę:)) aleś sobie wymyśliła:)) dla każdej mamy jej dziecko jest naj. Opowieści inne mamy snują przeróżne, pytanie ile z ich treści jest prawdziwe, a ile zmyślone na potrzeby słuchaczek. Twój synuś jest prześliczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i po co to zmyślać. A może to nie zmyślanki wcale?!Czasami sama już nie wiem.

      Usuń
  12. Każda mamusia pęka z dumy na myśl o swoim dziecku i jest to uczuciem zupełnie normalnym... a że dzieci rozwijają się w różnym tempie... to już zbadane i wszyscy to wiedzą... - norma. Należy to zaakceptować i cieszyć się swym dzieckiem jak największym skaberem na świecie. W przeciwnym razie niestety coś nam może umknąć, czasem zupełnie nieświadomie, oczekujemy od swego dziecia więcej, a ono to czuje... naprawdę...
    Mój Syn był grzecznym niemowlaczkiem...ułożonym i choć wózek też musiał być w ruchu, to płakał tylko jak miał powód. Na nóżki ruszył w 11 miesiącu, mówić zaczął tak szybko, że do dziś swoją wymową przerasta nie jednego czterolatka (a w maju będzie miał 3). Bynajmniej nie jest to tylko moja opinia, a pań z przedszkola. Natomiast z załatwianiem potrzeb było bardzo krucho, regresów 5, prań w tygodniu nie wspomnę ile... Niestety moje dziecko wyczuwało moją frustrację, choć zwykle bardzo się starałam... ale jednak...
    Szanujmy nasze dzieci nawet za ten piasek w buzi i awantury, kiedy należy ruszyć do domu, po świetniej zabawie w piaskownicy ;) Nie ma się co wstydzić ... to nasz Skarb bez względu na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd Ty tyle mądrości masz w sobie dziewczyno?;-P Mnie czasami tej mądrości brakowało - przyznaję. Zwłaszcza gdy w kolejnej "dyscyplinie" byliśmy w tyle...Ale dzięki takim małym pozytywnym wydarzeniom, jak nasz spacer, wracam na dobre tory;-P
      Głupiam czasem wielce.

      Usuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.