sobota, 27 października 2012

Matka inwestuje w siebie.

Jeszcze niedawno, kiedy słyszałam, że urlop macierzyński to wyjątkowy czas, kiedy kobieta może w końcu zacząć inwestować w siebie, dostawałam konwulsji i wścieku macicy. W najlepszym przypadku - ataku panicznego śmiechu.

Jasne. - myślałam.- Ja na urlopie macierzyńskim byłam jednym, wielkim, chodzącym cycem. Spasionym do tego i  uwiązanym do małego krzykacza. Cyc ten  nie miał czasu umyć zębów, nie mówiąc już o włosach, które należałoby jeszcze wysuszyć, a to już by było za dużo...

Oj, jakże wkurzały mnie teksty, że świeżo upieczone mamy, dzięki temu, że nie muszą iść do pracy, mogą rozpocząć naukę włoskiego, czy w końcu pojeździć sobie na rowerku stacjonarnym. Zła byłam, że hej!
Bo zazdrość mnie zżerała... Że ja tak nie mogę. Bo moje niemowlę śpi spokojnie najwyżej przez pół godziny. Bo muszę żonglować tą wolną chwilą i stale ważyć, która z rzeczy do zrobienia jest najważniejsza - zmycie obskubanego, tygodniowego lakieru z paznokci czy umycie naczyń...
W takim przypadku, moja inwestycja w siebie ograniczała się do higieny osobistej...A i to nie zawsze;-P

A TAMTE - wychylające się swą ambicją  matki to MUSIAŁA być przecież ściema!

Aż nadszedł i mój czas... Nacio podrósł. Odkleił się od cyca ;-( A matka stopniowo zaczęła czerpać z życia coraz bardziej śmiało. Znalazł się też czas, aby móc rozpocząć inwestować w siebie.
Najpierw fitness. Stał się miłością, oderwaniem od codzienności, od dzieciątka, możliwością zresetowania mózgu, nabrania dystansu w emocjach.

A ostatnio wybrałam się na warsztaty plastyczne. Tak! Plastyczne! Bo zawsze chciałam, a nigdy nie było jak.
Szkoda tylko, że kiedy z radochą nieskrywaną opowiadałam o tym kilku znajomym mamom, to patrzyły na mnie jak na ufo. Dokładnie jak ja, na TAMTE babki, które na urlopie macierzyńskim znalazły czas na naukę włoskiego...;-)


A na warsztatach wykonałam taki oto właśnie zegar. Nie w moim guście trochę takie kwiaciory, ale od czegoś trzeba zacząć;-)
Technika decoupage. 
Są też spękania, ale trochę nie wyszły, więc ich nie widać...Może to i dobrze;-P
Chętnym, mieszkającymw moim rejonie podpowiadam, że warsztaty owe znajdziecie TU.

23 komentarze:

  1. piękny zegar... też mam w planach zapoznanie się z decoupagem ;) ale postanowiłam odłożyć to na "po porodzie" w bliżej nieokreślonym terminie ;) choć mam nadzieję, że nie wybitnie oddalonym...

    OdpowiedzUsuń
  2. nooo, to Ty zdolniacha jesteś:))

    OdpowiedzUsuń
  3. fantastyczny ten zegar :) może zrobisz candy, w ktorym będzie nagrodą? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi za mną candy, nie powiem...Zobaczy się;-)Całusek!

      Usuń
  4. A mi jakoś nadal czasu brakuje. Mały to przyklejka. Mam problem ze zrobieniem obiadu :) o zjedzeniu nie wspominając. A zegar piękny - masz talent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mój mały też absorbujący na maxa, ale mam to szczęście, że pomaga mi mąż i rodzina. Wówczas udaje mi się wyszarpnąć chwilę dla siebie;-)

      Usuń
  5. no no no! alez z Ciebie zdolniacha! Kwiaciory rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak trzymać, jeśli masz możliwość to warto coś zrobić tylko dla siebie bo inaczej człowiek by zwariował ;) Super ten zegar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to chodzi, że mam możliwość. To jest podstawa...

      Usuń
  7. no co ty, pięknie wyszło :) sezon prezentowy zbliża się wielkimi krokami, więc jakby co to jeden masz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakbyś mi w pamięci wyczytała;-P Takie właśnie planuję prezenty w tym roku;-)

      Usuń
    2. no widzisz... ja może też pomyślę o czymś "od siebie" w tym roku ;)

      Usuń
  8. u mnie jeszcze nie nastał czas inwestycji w siebie ale czekam :))
    fajny zegar!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny zegar!!! I super, że znalazłaś czas na swoje pasje :D
    Dziękuję za udział w moim candy i pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie Ci tan zegar wyszedł:D
    Na fitness też bym się z chęcią wybrała...

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny zegar, trzeba sie rozwijac, miec jakas czesc siebie dla siebie. A Martusia pytanie mam, ile w Twoim miescie kosztuje miesieczny karnet na fitness, more or less? Dzieki!

    OdpowiedzUsuń

Ten blog jest moją własnością i to ja decyduję, co chcę na nim zamieszczać, dlatego Twój komentarz zostanie opublikowany, jeśli nie zawiera obraźliwych treści.